sobota, 11 maja 2013

† Rozdział 12


***perspektywa CC’ego***
Kurwa nie ma to jak sprzątać kuchnię… Nie lubię tego , a szczególnie myć naczynia. Dla mnie to jest horror. Po jednej wielkiej męczarni poszedłem do salonu obejrzeć TV. Po jakimś czasie cała czwórka wróciła ze szpitala. Chłopaki przyszli do salonu , a dziewczyny poszły na górę.
-Jinxx i Jake jeszcze nie wrócili?-zapytał Andy
-Oj Andy.. Daj się chłopakom zabawić z dziewczynami.-mówił Ashley ze śmiechem.
Jak tylko Ashley ogarnął śmiech , w drzwiach pojawił się Jake , a za nim Jinxx. Niestety na ich widok Ashley znowu zaczął się śmiać , za co ja tylko przewróciłem oczami.
-Co cię tak bawi Ash?-zapytał Jake
-Lepiej go nie pytajcie.-rzekł Andy odchodząc do kuchni
Popatrzyłem się na Ashley’a i puknąłem się w głowę.
-Emm… To ja idę na chwilę na górę i zaraz wracam.-powiedział Jinxx i odszedł
Andy przyniósł dla każdego z nas piwo i wygodnie rozsiedliśmy się na kanapie.

***perspektywa Jinxx’a***
Poszedłem do swojego pokoju , dziwne… Był cały. Zawsze jak wracałem to coś w nim na mnie czekało.  Ashley zawsze jaja sobie robił. Ale nie tym razem. Przebrałem się i wychodząc z pokoju pomyślałem , że mogę zrobić Ash’owi na złość. Byłem już pod drzwiami , rozejrzałem się czy któryś z chłopaków nie idzie. Powoli i po cichu wszedłem do pokoju. Popatrzyłem na łóżko i ktoś tam spał, ale Ashley jest przecież na dole. Zbliżyłem się do łózka i…
-Cholera jasna , przecież to ta Elizabeth.-powiedziałem sam do siebie.
Szybko wyszedłem z pokoju i pobiegłem do chłopaków.
-Ashley !!!-wydarłem się
-Co się drzesz?!
-Mam do ciebie jedno pytanie… A mianowicie… Co robi w twoim pokoju Elizabeth !?!?
-To długa historia.-powiedział Andy
-Taa… Ale chwila moment…. Co ty robiłeś w moim pokoju?!?!?-wydarł się Ashley
-Eee.. Zgubiłem się?-powiedziałem i zacząłem uciekać przed panem Purdy.
Nikt nie lubił jak wchodziło się do czyjegoś pokoju. Hah , po 5 minutach znudziło się ganianie za mną.

***perspektywa Ashley’a***
Niech ja go tylko dorwę…
-No opowie mi ktoś te historię? Chcę wiedzieć co ona tu robi.
I teraz muszę opowiadać , bo cholera nie da mi spokoju.
-No to słuchaj uważnie , bo nie będę powtarzać.-powiedziałem
-Okey.
-Sophie została otruta , jest w szpitalu , jest w bardzo ciężkim stanie. Dlatego dziewczyny są u nas. No i muszę się do czegoś wam przyznać…
-Co zrobiłeś?!?!-wykrzyknęli wszyscy
-Nic…
-No to o co chodził ?-zapytał Andy
Jak ja mam im to powiedzieć… Przecież Andy chyba mi dałby w twarz za to…
-No więc…?
-Lubię Elizabeth..-powiedziałem
-No to co ?-zapytał CC
-My też lubimy.-dodał Andy
-Ale chodzi o to , ze ja ją bardzo lubię , nie tak jak wy…
No… Ciekawe co teraz zrobią. Patrzyli na mnie z wielkim karpiem. CC aż piwo wypuścił z dłoni i butelka się rozbiła o podłogę.
-No to świetnie…-powiedział Andy i usiadł na kanapie.


† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †
Przepraszam , że dopiero teraz ale brak czasu ; // i myślę , że notka się spodoba ^^

wtorek, 7 maja 2013

† Rozdział 11


***perspektywa Andy'ego***

Jak tylko wróciłem do domu , postanowiłem zrobić obiad dla wszystkich. Tak , tak ja i obiad. Dziewczyny są w salonie , więc kuchnia prawie cała dla mnie. Zastanawiało mnie gdzie jest CC. A on to potem. A teraz zrobię schabowe z ziemniakami może posmakuje… Tylko nie wiem gdzie jest tłuczek , może jest w tej szufladzie. Ooo! Jest!
-Osz kurwa.-usłyszałem za plecami czyjś głos , to był CC
-O tu jesteś.-powiedziałem trzymając tłuczek i podchodząc do zamrażarki.
-Nie zabijaj mnie !!!-krzyknął przerażony
Odwróciłem się do niego i popatrzyłem jak na kretyna.
-CC, o co ci chodzi ?-zapytałem
-Emmm… Nie chcesz mnie zatłuc tym tłuczkiem , wpakować do zamrażarki i wywieźć?
-Za co niby ?Kto by grał na perkusji jak nie ty ?!
-No za nieodebranie telefonu , dzwoniłeś do mnie kilka razy
-E tam , było minęło , daj mi teraz obiad spokojnie zrobić
-Dobra już idę.-powiedział
Kiedy wyszedł z kuchni szybko wziąłem się do roboty. Nie chciał bym słuchać podniecających jęków Ashley’a lub i CC’ego jak są głodni. Eee! A czemu Jinxx i Jake nie wracają do domu.?

***perspektywa Ashley’a***
Poszedłem do dziewczyn siedzących w salonie. Rozmawiały o wczorajszym wydarzeniu. Tak wiem to trudne dla nich, ale muszą się trzymać.
-Podrzucicie nas dzisiaj do szpitala?-zapytała mnie Elizabeth gdy podszedłem
-No pewnie , nawet tam z wami pójdziemy. Zaraz Andy zrobi obiad i po obiedzie możemy ruszać.
-Świetnie , dziękujemy wam za wszystko.-powiedziała Evelin
-Nie ma za co dziękować.-powiedziałem z uśmiechem
Nastąpiła niezmierna cisza , tylko patrzyliśmy się na siebie. Jednak z tej całej ciszy wyrwał nas Andy.
-Obiad ! ! !-wydarł się
Ni ruszyliśmy w stronę kuchni CC już biegł po schodach. Był wcześniej od nas i gry tylko weszliśmy do kuchni , CC już się szczerzył.
-Byłem pierwszy , pierwszy!-przechwalał się
-A pyff..-Pyfnęła cała nasza trójka
Minęło pół godziny jak jedliśmy obiad. Mogliśmy już jechać do szpitala.
-Ja prowadzę!-krzyknął CC
-A kto powiedział , że z nami jedziesz? Won do kuchni po obiedzie posprzątać.-warknął Andy
Ja z dziewczynami wybuchliśmy śmiechem , a CC ze spuszczoną głową poszedł do kuchni.
-A to za nieodbieranie telefonu.-powiedział Andy z zadziornym uśmieszkiem
My popatrzyliśmy na niego jak na idiotę.
- No co ? Lepsze sprzątanie kuchni niż zostać zatłuczonym tłuczkiem.
Po minucie wszyscy się ogarnęliśmy , ruszyliśmy do samochodu i do szpitala.

***perspektywa Elizabeth***
Nim się obejrzałam , byliśmy już pod szpitalem. Wyszłam z Evelin i zobaczyłam , że chłopaki idą z nami.
-Nie puścimy was sanych.-powiedział Andy
Ashley na to kiwnął głową. Po paru minutach byliśmy w Sali , w której leżała Sophie. Usiadłam przy łóżku i złapałam ją za dłoń. Była chłodna. Do Sali wszedł doktor.
-Jak ją uratować?-patrząc na niego
-To jest bardzo silna trucizna , jest na nią antidotum. Ale to jest w Australii i bardzo bardzo drogie. Nie macie szans zdobyć na to pieniędzy.-powiedział , po czym wyszedł. No co za….
Teraz to się załalałam.
-A ja mam pomysł.-powiedział Ashley
-Jaki?-zapytaliśmy chórkiem
-Można by zebrać kasę z naszych koncertów dla niej i wiecie….
-Całkiem niezły pomysł.-powiedział Andy
Podbiegłam do nich , przytuliłam i dałam po buziaku w policzek.
-Mmm… Całkiem słodko.-rzekł Ashley z uśmiechem
-Ashley , nie tu !
Ja się lekko uśmiechnęłam i wróciłam na miejsce przy łóżku koło Evelin. Po godzinie wróciliśmy do domu.



† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †
Mam nadzieję , że notka się podoba ^^

niedziela, 5 maja 2013

† Rozdział 10


***perspektywa Elizabeth***
Rano słyszałam w pokoju szepty , to chyba był Ashley. Nie chciałam otwierać oczu , chciałam jeszcze spać. Problem w tym , że już nie mogłam. Oczy same prosiły się o otwarcie. Otwierałam powoli, by zerknąć co robi Ashley. Niestety zauważył , że już nie śpię.
-Jak ci się spało w moim łóżku?-zapytał ze swym uwodzicielskim uśmiechem
-Emm.. Całkiem dobrze. Masz bardzo wygodne łóżko.-powiedziałam z uśmiechem
-Tak ? To dobrze.
Uśmiechnęłam się tylko do niego , nie chciałam palnąć czegoś głupiego , jak ja to czasem potrafię.
-A tak w ogóle to zrobiłem dla ciebie śniadanie.
-Ale… Nie trzeba było.-tłumaczyłam
-Trzeba , trzeba. Jesteś trochę osłabiona , musisz coś zjeść.-mówił opiekuńczo
-Dobrze tatusiu.-powiedziałam wystawiając do niego język
Ashley się uśmiechnął od ucha do ucha . Wzięłam od niego tacę i dałam ją na kolana. Zaczęłam jeść. Boże ! ! Jakie to boskie ! Zrobiłam wielkie oczy z zaskoczenia.
-Czy jest coś nie tak?-zapytał z zaskoczoną miną.
-Czy jest coś nie tak ?!?!?! Nigdy nie jadłam tak zajebistego śniadania !-wykrzyknęłam
-Cieszę się , ze ci smakuje.-powiedział z uśmiechem
Dalej siedzieliśmy w ciszy , Ashley mnie obserwował jak jem.

***perspektywa CC’ego***
Tego ranka byłem bardzo wypoczęty , nie wiem jakim cudem. Późno wróciliśmy ze szpitala. Byłem nawet uśmiechnięty , ale jak tylko zobaczyłem swój telefon to zamarłem. Kilka połączeń nieodebranych od Andy’ego , a on jest zły jak się od niego nie odbierze telefonu. Wstałem szybko z łóżka i wybiegłem z pokoju.
-Ashley! !-wydarłem się na cały głos
-Nie drzyj się tak ! Głuchy nie jestem !-krzyknął wychodząc z pokoju , w którym spała Elizabeth
Dziwne… Ciekawe co tam robił. Miał spać w salonie.
-Co ty tam robiłeś ?!-zapytałem z oburzeniem
-Nic , po prostu Elizabeth wstała i zrobiłem jej śniadanie.
-Eeee… Yhym. I jak smakowało jej ?-zapytałem
-Tak , a tak w ogóle to Andy zaraz będzie z Evelin w domu.-powiedział odchodząc
Przecież jak Andy mnie zobaczy to chyba mnie ubije tłuczkiem , włoży do zamrażarki i wywiezie…


***perspektywa Evelin***
Jadąc z Andy’m samochodem do ich domu rozmyślałam nad Sophie. Nie wiedziałam jak tam z nią… Do willi Black Veil Brides jechaliśmy w ciszy , gdy nie spodziewanie Andy się zatrzymał , wtedy sobie uświadomiłam , że jesteśmy na miejscu.
-Ja pierdole !!-wydarłam się ze zdziwienia
-Coś się stało?-zapytał wystraszony Andy
-Niee .. Nic się nie stało. To tylko z wrażenia
-Yhym , okey.-rzekł z uśmiechem
Wysiedliśmy z samochodu i Andy prowadził mnie do wejścia. Dziwnie się z tym czułam. Na początku szalałam na jego punkcie , a teraz to tak jakby było moim kumplem. Po chwili znaleźliśmy się w środku domu, Stanęłam przy drzwiach i się rozglądałam , nie mogłam uwierzyć , że tu jestem. Spojrzałam na schody i zobaczyłam tam Elizabeth.
-Elizabeth !!-krzyknęłam i ruszyłam w jej stronę
-Evelin!
Podbiegłyśmy do siebie i przytuliłyśmy się do siebie jakbyśmy nie widziały się z miesiąc. Stałyśmy jeszcze tak chwilę bez ruchu , aż odezwał się Ashley.
-To ja może pójdę po piwo i popcorn , usiądziemy z Andy’m i będziemy was tak oglądać.-powiedział chichocząc
Od razu skierowałyśmy głowy w jego stronę wystawiając języki. Po chwili ogarnęłyśmy się i poszłyśmy do salonu , obgadać co i jak z Sophie , może chłopaki zgodzą się nas zawieźć do niej. Chciałyśmy pogadać z lekarzem jak ją uratować.



† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †
Jak notka ?^^ Już w następnej notce okaże się jak mogą ją uratować ; ]] 

piątek, 3 maja 2013

† Rozdział 9


***perspektywa Evelin***
Obudziłam się rano , oczy mnie cholernie bolały . Wstałam powoli z łóżka i poszłam do łazienki , jak tylko zobaczyłam jak ja wyglądam to się sama siebie wystraszyłam. Oczy czerwone od płaczu , wory pod oczami , rozmazany makijaż .. Szybko musiałam się ogarnąć  , wyglądałam jak potwór z Loch Ness , albo i gorzej. Gdy już w miarę byłam ogarnięta wyszłam z łazienki , Andy siedział na łóżku i myślał.
-Jak się spało ?-zapytał nie patrząc na mnie
-Tak sobie , Elizabeth nie wróciła tu ?
-No widocznie nie , może została w szpitalu , chłopaki z nią zostali może oni wiedzą co z nią jest. Zadzwonię do nich.
-To jak możesz to zadzwoń, bo się boję.-mówiłam ze strachem
Nie chcę , żeby teraz i coś Elizabeth się stało. Wtedy bym już nie wytrzymała psychicznie i fizycznie chyba . Za dużo by to już było , za dużo cierpienia.

***perspektywa Andy'ego***
Evelin była już na wykończeniu , słyszałem jak w nocy płakała przez sen . Jeszcze Elizabeth nie wróciła na noc , pewnie chłopaki się nią zajęli , zadzwonię do któregoś z nich . Obiecałem Evelin. Najpierw wybrałem numer CC'ego , dzwoniłem 3 razy i nie odbierał. Zawsze jak coś trzeba to telefonu nie ma przy sobie . CC nie odbierał to zadzwoniłem do Ashley'a , ten odebrał po 2 sygnałach.
-Halo ?-zapytał szeptem
-Ashley .. Gdzie jest Elizabeth ? Nie wróciła do hotelu na noc.
-Śpi u nas , bo jak wyszliśmy na parking przed szpital okazało się , ze Elizabeth nie ma ani kluczy od pokoju ani dojazdu tam.-tłumaczył dalej szeptem
-No okey , ale dlaczego ty mówisz szeptem ?-zapytałem
-Bo śpi w moim pokoju , ja spałem w salonie.
-Eee... Ale dlaczego ty tam teraz jesteś?
-Przyniosłem jej śniadanie , gdyby czasem się obudziła. Dobra wszystko z nią jest dobrze , przyjedźcie tu.-powiedział i się rozłączył.
Aż ulżyło mi , tylko powiem Evelin , że wszystko jej okey i jedziemy do nas do domu.
-Z Elizabeth wszystko jest dobrze , jest u nas w domu . Jedziemy tam zaraz więc zbieraj się .
-Dobrze !

***perspektywa Ashley'a***
Ale ta kanapa w salonie była nie wygodna . Już lepsze by było spać na podłodze to nic, że twarda ale lepsza od tego czegoś... Gdy tylko wstałem poszedłem zobaczyć jak tam Elizabeth , na szczęście spała . Postanowiłem jej zrobić śniadanie , tak po prostu. Zszedłem do kuchni i wziąłem się do roboty , kurcze tylko nie wiem co by chciała zjeść . No nic zdam się na siebie. Po 15 minutach już mogłem zanieść , powoli szedłem po schodach , by się nie wywalić na nich. Zawsze mi szło kiepsko z tacą. Wszedłem do pokoju z tacą, położyłem przy łóżku i nagle zadzwonił mi telefon , Andy zawsze wie kiedy ma zadzwonić . Ma szczęście , że jej nie obudził.





† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † 

czwartek, 2 maja 2013

† Rozdział 8


***perspektywa Andy'ego***
Powoli zaprowadziłem Evelin do samochodu , była nieobecna. Było mi jej szkoda , widać , że cierpiała.
-Jak się trzymasz?-zapytałem
-Tak jak widać , czyli kiepsko. Martwię się o nią , nie wiem co będzie jak ona…..- powiedziała płacząc
-Ona nie umrze , wyjdzie z tego. Bądź dobrej myśli.
Dalszą drogę do ich hotelu milczeliśmy. Evelin pod koniec drogi usnęła w samochodzie , nie chciałem jej obudzić. Poszukałem w jej torebce kluczy od pokoju .
-Hmm… numer 183.-pomyślałem
Zaniosę ją , tak by się nie obudziła. Powoli wziąłem ją na ręce i ruszyłem w stronę drzwi. Po paru minutach byłem pod drzwiami , ostrożnie otworzyłem drzwi z Evelin na rękach i wszedłem do środka . Delikatnie położyłem ją na łóżku, tylko że się przebudziła.
-Emm, gdzie ja jestem?-zapytała zaspanym głosem
-W waszym pokoju hotelowym.-powiedziałem szeptem.
-A gdzie Elizabeth?
-Jeszcze w szpitalu.
-Ja nie chce zostać tu sama , zostaniesz ze mną?-zapytała prawie śpiąc
-Tak , pewnie zostanę , spij już.-powiedziałem przykrywając ją
Evelin usnęła wtulona w poduszkę , a ja jeszcze chwilę stałem przy jej łóżku i się w nią wpatrywałem. Po paru minutach w końcu się opamiętałem i położyłem się na wolnym łóżku.


***perspektywa Ashley’a***
Elizabeth weszła powoli do sali , w której leżała Sophie. Tylko ona mogła na razie wejść. Po jakimś czasie wyszła , była padnięta było po niej to widać. Podeszła do mnie i CC’ego , popatrzyła w oczy i odeszła dalej usiąść . Poszedłem do niej i usiadłem obok.
-Jak się czujesz?-zapytałem
Usłyszałem tylko jej oddech , milczała
-Elizabeth?
-Czuje się okropnie , nie mam siły. Nie wiem co mam robić , to nie może być prawda , to musi być sen.-mówiąc to popłakała się.
-Chodźmy już , jest już 3 w nocy , jest późno , musisz się przespać.
-Nie , nigdzie nie idę , zostaje tu.
-Nie moja droga , musisz odpocząć.-powiedział CC , nawet nie zauważyłem go jak podszedł
No nic musiałam ich wysłuchać , ale gdzie ja się prześpię skoro Evelin pojechała wcześniej i ma klucze . Niech to.
-Ale gdzie ja się normalnie prześpię , jak kluczy nie mam do pokoju hotelowego.-zaczęłam tłumaczyć.
-O to się nie martw , zabierzemy cię do siebie.-powiedziałem

***perspektywa Elizabeth***
Nie sądziłam , że chłopaki tak szybko mi zaufają , że chcą zabrać mnie do siebie , żebym odpoczęła. Nie miałam wyboru , ich dwójka , a ja sama . Nie mogłam się sprzeciwiać bo i tak bym przegrała.
-No to chodźmy , pojedziemy już.-powiedział CC
Całą trójką poszliśmy … Taa poszliśmy na parking , a tam co ? Brak samochodu . Andy zawiózł Evelin , a dla nas samochodu nie było.
-Daleko nie mamy.-powiedział Ashley z uśmiechem
-Taa , dojdziemy.-dodał CC
-Taaak , pewnie … Dojdziemy … ehem.-mówiłam
-Oj Mała , damy radę . Jak coś to mów , a któryś z nas weźmie cię na ręce i zaniesie.-rzekł CC
-Okey.
Nie odzywałam się , ale chyba Ashley zauważył , że ciężko mi się idzie . Podszedł i wziął mnie na ręce , nie protestowałam , byłam zmęczona i jak najszybciej chciałam położyć się spać w łóżku . Po chwili usnęłam w ramionach Ashley’a.
† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † 

† Rozdział 7


***perspektywa Evelin***
Jak zobaczyłam Sophie nie przytomną , moje nogi były jak galareta . Nie wiedziałam co mam robić . Bałam się o nią . Dobrze , że Andy nie pił drinków , zawiózł nas wszystkich do szpitala. Pod szpitalem ja z Elizabeth szybko wybiegłyśmy z auta i pobiegłyśmy do recepcji , chłopaki poszli w nasze ślady . Hmm , dziwne , mało co nas znają , a idą z nami.
-Gdzie leży Sophie Carper ?!?!.-wykrzyczałam razem z Elizabeth
-Na drugim piętrze , sala numer 46.
Szybko biegłyśmy po schodach , Elizabeth się potknęła na jednym schodku i spadła by na sam dół gdyby nie Ashley , który za nią biegł. Złapał ją w odpowiednim momencie . Ja nie przystawałam , wiedziałam , że z nią jest okey i biegłam dalej do Sophie. W końcu znalazłam te sale , wbiegłam do niej.
-Przepraszam , ale musi na razie pani wyjść . Robimy badania , ciekawie z nią nie jest.-powiedział doktor
Wyszłam , niestety musiałam. Całe pół godziny stałam na korytarzu z niecierpliwością.
-Ileż można robić te badania !-krzyknęłam oburzona
-Evelin , uspokój się , wszystko będzie dobrze.-pocieszał mnie Andy
-A jeżeli nie będzie i co wtedy ?-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Musi być.-odezwał się CC
Jejku ja z tego wszystkiego zapomniałam , że tu CC jest. Elizabeth spokojnie siedziała na krześle i czekała na doktora , ja tak nie potrafiłam.  Ja jestem uparta i niecierpliwa.

***perspektywa Elizabeth***
Evelin nie mogła się skupić, na korytarzu cały czas chodziła w kółko. Była wystraszona , ja wmawiałam sobie , że wszystko będzie dobrze , że wróci do normy. I od dzisiaj nie biegam po schodach , gdyby nie Ashley to i ja już leżała bym pewnie na łóżku szpitalnym.
-Ashley… Ja chciałam ci podziękować.-powiedziałam cicho
-Za co ?-zapytał ździwiony
-Za to , że złapałeś mnie gdy ja się potknęłam na schodach.
-Oj Elizabeth , nie musisz dziękować.-powiedział uśmiechając się
-Ale….
-Żadnego ale , było minęło . Teraz czekajmy wszyscy na doktora , by nam powiedział co z Sophie.
Czekaliśmy jeszcze tak z następne pół godziny , aż w końcu z sali w której leżała Sophie wyszedł doktor.
-Co z nią?-rzuciła się na niego Evelin.
-No dobrze to z nią nie jest , jest w stanie krytycznym.-tłumaczył
-Ale jak to ? Dlaczego ?-zapytał Andy
-Ktoś podał jej silną truciznę , może z tego nie wyjść.
Mnie zatkało , chciałam uciec stąd , pobyć sama. Ona nie może umrzeć , musi żyć… Niech ja się tylko dowiem kto podał jej tą truciznę , a chyba zabiję…

***perspektywa CC’ego***
No świetnie , kurcze Sophie w szpitalu , dziewczyny cierpią… Gdyby nie ta kawiarnia, gdyby nie klub to wszystko było by dobrze , nikt by nie ucierpiał. Znamy je krótko , ale martwimy się wszyscy. Kto był by tak pusty żeby podać tak niewinnej osóbce truciznę?! To już naprawdę trzeba mieć siano w głowie zamiast mózgu. Ashley siedział przy Elizabeth , Andy był przy Evelin , która ledwo co się trzymała po tej wiadomości.
-Andy , chodź tu na chwilę.-powiedziałem
-Po co ?-mówił powoli podchodząc
-Weź zabierz Evelin do hotelu , niech się prześpi , jest późno , a poza tym ledwie co się trzyma na nogach.
- A co z Elizabeth?-zapytał
-Elizabeth da jeszcze radę , ma lepszą psychikę i jakoś to znosi. My z nią tu zostaniemy.
-Okey to ja ją zabiorę.
Andy podszedł po Evelin , szepnął coś na ucho i poszli wolnym krokiem do wyjścia , a nasza trójka pozostała w szpitalu. Po jakimś czasie Elizabeth mogła wejść na salę , weszła sama. My zostaliśmy na korytarzu.


† † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †
Jak myślicie , Sophie przeżyje ? ^^ 

środa, 1 maja 2013

† Rozdział 6



***perspektywa Ashley'a***
Dla dziewczyn wybrałem najlepsze drinki , jakie są w tym klubie. Siedząc z wszystkimi , czasami zerkałem na Elizabeth , ona ... Ona po prostu miała w sobie coś takiego , co lubię . Tak wiem głupi jestem , znam ją parę godzin , a już coś mi odwala..Byłem tak zamyślony , że nawet nie zauważyłem , że nie ma z nami Elizabeth.
-Ja zaraz wracam.-powiedziałem do reszty.
-Okey.-odpowiedzieli
Za dużo myślałem, szczególnie o NIEJ , byłem tak zamyślony , że idąc do WC , wleciałem w nią .
-Prze… Przepraszam , ja nie chciałem.-tłumaczyłem się , bo tak naprawdę to było niechcący
-Nic nie szkodzi.-powiedziała posyłając mi uśmiech
Odwzajemniłem uśmiech i odeszliśmy , ona wróciła do stolika , a ja załatwić swoje sprawy.

***perspektywa Elizabeth***
Do stolika wróciłam jakaś taka zamyślona , bardzo zamyślona . Po tym wszystkim byłam nieobecna.
-Elizabeth , co się dzieje?-zapytały mnie dziewczyny
-Emm, mówiłyście coś?
-Tak mówiłyśmy.-powiedziała Sophie.- Co się z tobą dzieje?-zapytała
-Nic , po prostu zamyśliłam się.-powiedziałam
Po chwili wrócił Ashley , siedzieliśmy jeszcze dość czasu .
-Ja zaraz do was wrócę.-powiedziała Sophie uśmiechnięta
Ashley przyniósł kolejne drinki , a Sophie dalej nie było . Zaczęłam się bać o nią . Długo już nie wracała.
-Ej , ja idę zobaczyć co z Sophie , długo nie wraca.-powiedziałam , na co oni kiwnęli głowami.
Od razu skierowałam się do łazienki , ale gdy tylko weszłam stanęłam bez ruchu . Sophie leżała na podłodze nie przytomna . Szybko pobiegłam do Evelin i chłopaków.
-Evelin ! Dzwoń po pogotowie! Sophie coś się stało.-krzyczałam
Evelin wykonała telefon . Pogotowie przyjechało w ciągu 15 minut. Martwiliśmy się i pojechaliśmy za karetką do szpitala . Co jej się stało ? O tym na razie wie tylko ona .


 † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony