wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 41

***PERSPEKTYWA ELIZABETH***

JAK TYLKO MATT GDZIEŚ WYSZEDŁ , POSZŁA TEŻ GDZIEŚ EVELIN. NIE WIEDZIAŁAM PO CO WYSZŁA. A CO SIĘ BĘDĘ , PÓJDĘ I ZOBACZĘ. WYSZŁAM ZA NIĄ NA TARAS , WIDZIAŁAM JAK ROZMAWIA PRZEZ TELEFON. CIEKAWE Z K.... CHOLERA... GADA Z ASHLEY'EM , PEWNIE MU WSZYSTKO POWIEDZIAŁA... PO SKOŃCZONEJ ROZMOWIE ZOBACZYŁA , ŻE WSZYSTKO WIDZIAŁAM.
-LIZZ TRZYMAJ SIĘ JAK NAJDALEJ OD MATT'A.
-DLACZEGO NIBY?
-TEN KTOŚ KTO DO CIEBIE DZWONIŁ.. TO BYŁ JEGO... BRAT...
O JA JEBIE SYSTEM... KURWA Z KIM SOPHIE JEST? BĘDZIE TRZEBA JEJ TO CHYBA POWIEDZIEĆ. ALBO I ONA SAMA PÓŹNIEJ SIĘ PRZEKONA Z JAKIM TYPEM JEST... ALE TERAZ NAJWAŻNIEJSZE... MUSZE SAMA NA SIEBIE UWAŻAĆ.
-MÓWIMY SOPHIE?
-NIE, LEPIEJ NIE , BO JESZCZE POWIE MATT'OWI I MOŻE BYĆ GORZEJ.
-NO MASZ RACJĘ , TO NIE MÓWIMY. A DLACZEGO TY Z ASHLEY'EM ROZMAWIAŁAŚ?
NASTAŁA CISZA. A MÓWIŁAM JEJ ŻEBY MU NIC NIE MÓWIŁA , BO BĘDZIE SIĘ MARTWIŁ. A DOBRZE WIE , ŻE NIE LUBIE JAK ASHLEY JEST ZMARTWIONY.
-EM... NO... WIESZ... MUSIAŁAM MU O TYM POWIEDZIEĆ.
-ALE PRZECIEŻ DOBRZE WIESZ, ŻE JA NIE LUBIĘ JAK ASHLEY SIĘ MARTWI.
-ALE PRZECIEŻ DOBRZE WIESZ , ŻE NIE MOŻNA TEŻ OSZUKIWAĆ OSOBY, KTÓRĄ SIĘ KOCHA?
-NO TAK MASZ RACJĘ.
-A NIE MÓWIŁAM ! ! ZAWSZE MAM RACJĘ , A TY SIĘ SPRZECIWIASZ !
TAAA , ONA ZAWSZE MA RACJĘ. NA PRZYKŁAD , PÓJŚCIE NA SKRÓTY DO SZKOŁY...I NA KONIEC '' A NIE MÓWIŁAM?!'' TEN TEKST POWALA NA KOSTKI RUBIKA...
-BLA BLA BLAA , GAAADAJ SOBIE.
-HA I CO ZNOWU MAM RACJĘ.!-KRZYKNĘŁA URADOWANA.
-A CICHO SIEDŹ MENDO.-ZAŚMIAŁAM SIĘ
EVELIN ZROBIŁA OFOCHANĄ MINE I PARSKNĘŁA ŚMIECHEM.
-A TOBIE CO ?
-NO BO... HAHAHA... MÓWIŁAM ASHLEY'OWI ... HAHAHA.. ŻEBY UCAŁOWAŁ ODE MNIE ANDY'EGO.
HAHA JAKA PSYCHOLKA , MÓJ ASHLEY CHYBA TEGO NIE ZROBI. A JAK ZROBI , JEBNE ŚMIECHEM.
-JA PIERDOLE HAHAHA.!
ŚMIAŁŚMY SIĘ JESZCZE CHWILĘ , ALE W KOŃCU SIĘ OGARNĘŁYŚMY. SAMMI WYSZŁA DO NAS NA CHWILĘ.
-POMOŻECIE MI ZANIEŚĆ KETCHUP TAM NA STOLIK ?-ZAPYTAŁA I WSKAZAŁA NA STOLIK KOŁO BASENU.
-NO PEWNIE.
RUSZYŁYŚMY ZA NIĄ DO KUCHNI. Z KUCHNI KAŻDA Z NAS WZIĘŁA PO 4 KETCHUPY.
-NA CHUJ NAM TYLE TEGO KETCHUPU?
-GRILLA ROBIMY.-ZAŚMIAŁA SIĘ SAMMI
MI NAGLE Z RĄK SPADŁ JEDEN KETCHUP I SIĘ ROZTRZASKAŁ.
-KURWA MAĆ.!-RYKNĘŁAM.
DZIEWCZYNY ZACZĘŁY SIĘ ŚMIAĆ , BO BYŁAM UJEBANA KETCHUPEM W DOLNYCH PARTIACH CIAŁA.
-ACH TAKIE JESTEŚCIE...
OTWORZYŁAM JEDEN KETCHUP I ZACZĘŁAM JE BRUDZIĆ. WSZĘDZIE LATAŁ W POWIETRZU KETCHUP. TAK WŁAŚNIE ZACZĘŁA SIĘ BITWA NA KETCHUP. BITWA O PRZETRWANIE.

***PERSPEKTYWA SAMMI***

W PLANACH NIE BYŁO WOJNY NA KETCHUP , ALE TO BYŁO CAŁKIEM NIEZŁE. ELIZABETH ZACZĘŁA.
-FUUUUUCK ! BROŃ MI SIĘ KOŃCZY !!!-KRZYKNĘŁA ELIZABETH
JA ZACZĘŁAM SIĘ ŚMIAĆ JAK OPĘTANA , EVELIN TEŻ NIE MOGŁA OPANOWAĆ ŚMIECHU. TA WOJA NORMALNIE BYŁA PRZEPIĘKNA.
-OSZ KURWA...-POWIEDZIAŁAM.
-CO JEST ?-ZAPYTAŁY DZIEWCZYNY
-EM NIE NIC... ZDAWAŁO MI SIĘ
WOJNA TRWAŁA DALEJ. BRAKOWAŁO AMUNICJI , WIĘC SZYBKO POBIEGŁYŚMY UPIERDZIELONE KETCHUPEM DO DOMU. SOPHIEZ MATT'EM PATRZYLI NA NAS JAK NA DEBILI. ALE MY JAK TO MY... MIAŁYŚMY TO W DUPIE ! PO CHWILI BYŁYŚMY DALEJ W OGRODZIE I STRZELAŁYŚMY W SIEBIE TYM KETCHUPEM.
-KURWA !!!!-KRZYKNĘŁAM
-CO ZNOWU ?!
-UCIEKAJCIE DO DOMU !!! SZYBKO !!!

----------------------------------------

TO NA DZISIAJ TYLE ^^ DO NASTĘPNEJ NOTKI ; ***

BLOG ^^

jeee ^^ założyłam tego bloga ;D tu macie link : http://wecanstillsurvive-elizabethstory.blogspot.com/
mam nadzieję, że się spodoba chociaż odrobinkę ^^

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 40

***PERSPEKTYWA ASHLEY'A***

LOT , LOT , LOT... NIE WIDZĘ ELIZABETH 4 GODZINY , A JUŻ CZUJĘ PUSTKĘ. A CO DOPIERO 2 TYGODNIE. TO JEST MASAKRA. CO TEN MENADŻER OD NAS CHCE. JESZCZE TYLE GODZIN LOTU. CC Z JAKE'EM SPALI JAK MAŁE DZIECI.
-ASHLEY , CZEMU ELIZABETH DZISIAJ BYŁA W BIELIŹNIE U CC'EGO?
-ZAPYTAŁ ANDY
-EE... MOŻE DLATEGO , ŻE GO CHCIAŁA JAK NAJSZYBCIEJ OBUDZIĆ?? A TEN ANDY TYLKO OD RAZU JAKIEŚ MYŚLI NIE TEN TEGO.

***KILKA GODZIN PÓŹNIEJ***

SAMOLOT WYLĄDOWAŁ JUŻ. SZLIŚMY JEDEN ZA DRUGIM JAK MAŁE DZIECI. JESZCZE TROCHĘ I BĘDZIEMY W PARACH CHODZIĆ. HAA ! NO TAK KAŻDY Z NAS MA DZIEWCZYNY. UPS... OPRÓCZ CC'EGO , ALE TEN TO SZYBKO ZNAJDZIE. CHYBA. POCZEKAMY ZOBACZYMY.
-ANDY ! A GDZIE TERAZ BĘDZIEMY IŚĆ?
-NA RAZIE DO HOTELU , A POTEM PRZYJEDZIE PO NAS MENADŻER I GDZIEŚ ZABIERA. ALE GDZIE ... TEGO NIE WIEM.
BOŻE CO CIĘŻKO BYŁO MU POWIEDZIEĆ? CIEKAWE JAK TAM U ELIZABETH... CHCIAŁEM WŁAŚNIE DO NIEJ ZADZWONIĆ , ALE AKURAT DZWONIŁA EVELIN?
JA: O HEY EVELIN
EVELIN: NO HEY , HEY , MUSZE CI COŚ POWIEDZIEĆ.
J: COO?
E: KTOŚ CHCE COŚ ZROBIĆ ELIZABETH , DZISIAJ RANO KTOŚ DO NIEJ ZADZWONIŁ Z ZASTRZEŻONEGO NUMERU I POWIEDZIAŁ , ŻE JĄ... SKRZYWDZI J: KURWA MAĆ , JA DOPIERO ZA 2 TYGODNIE WRACAM , KURWA JA MUSZE JĄ CHRONIĆ! NIE WYBACZĘ SOBIE JAK COŚ JEJ SIĘ STANIE....-PANIKOWAŁEM
E: ASHLEY , JA POSTARAM SIĘ MIEĆ JĄ CAŁY CZAS NA OKU... I NIE ZGADNIESZ CO SIĘ DOWIEDZIAŁAM.
J:JENY CO?
E: TO MATT KOMUŚ KAŻE JEJ COŚ ZROBIĆ , ON CHCE JĄ ZNISZCZYĆ.
J: A WIESZ KTO TO ?
E: TAK... TO JEGO BRAT. PODSŁUCHAŁAM ROZMOWĘ JEGO.J: KURWA EVELIN MIEJ NA OKU ELIZABETH , BO JAK JEJ COŚ SIĘ STANIE , ANDY BĘDZIE MUSIAŁ SZUKAĆ NOWEGO BASISTY, A TERAZ MUSZE KOŃCZYĆ.
E: BĘDĘ JĄ MIEĆ NA OKU. UCAŁUJ ODE MNIE ANDY'EGO
J: OKEY DZIĘKI , TAAAK NA PEWNO TO ZROBIĘ. CZEŚĆ.
E: HAHAHA PAA..
CHOLERA , TERAZ BĘDĘ CAŁY ROZKOJARZONY... BĘDĘ SIĘ O NIĄ MARTWIŁ JAK NIE WIEM.
-ASHLEY, CO SIĘ STAŁO?-ZAPYTAŁ ANDY GDY ZOBACZYŁ MNIE TRZĘSĄCEGO SIĘ.
-ELIZABETH... KTOŚ CHCE JEJ COŚ ZROBIĆ..
-SKĄD WIESZ?
-EVELIN PRZED CHWILĄ ZADZWONIŁA
-CHOLERA...
DO HOTELU RESZTĘ DROGI KAŻDY Z NAS MILCZAŁ.

***PERSPEKTYWA ANDY'EGO***

CZY TO AKURAT TERAZ MUSI SIĘ WSZYSTKO TAK ZDARZAĆ ? WSPÓŁCZUJĘ ASHLEY'OWI.
-ASHLEY , A WIESZ KTO TO ?
-TAK , EVELIN POWIEDZIAŁA , ŻE TO BRAT MATT'A. I TO MATT CHCE ZNISZCZYĆ ELIZABETH.
-WIEDZIAŁEM , ŻE COŚ TU ŚMIERDZI!
-SORRY ANDY TO JA SIĘ ZWALIŁEM.-ODEZWAŁ SIĘ CC
ASHLEY PARSKNĄŁ ŚMIECHEM , A JA STAŁEM Z MINĄ NIE DO OPISANIA.
-NIE O TO MI CHODZIŁO , ALE NO FAKTYCZNIE , TU TEŻ COŚ JEBIE. CC CHOCIAŻ BYŚ SIĘ OGARNĄŁ.
-NO PRZEPROSIŁEM  PRZECIEŻ.
ZROBIŁEM TYLKO FACEPALM I STAŁEM JAK WRYTY.
-BOŻE Z KIM JA ŻYJE?-ZAPYTAŁEM UDAJĄC ZAŁAMANEGO
-Z NAMI ! ! ! ! ! -KRZYKNĘLI WSZYSCY RAZEM
-OH GOD , WHY?
WSZYSCY WYBUCHNĘLIŚMY ŚMIECHEM, ALE ASHLEY DŁUGO SIĘ NIE ŚMIAŁ. W SUMIE TO JA JEMU SIĘ NIE DZIWIĘ. MARTWI SIĘ O LIZZ.

***PERSPEKTYWA CC'EGO***

UGH , PO CO SIĘ PRZYZNAWAŁEM... NAWET NIE O TO CHODZIŁO... TYLKO.. O CO?
-ANDY? MOŻEMY POGADAĆ?
-EM... NO PEWNIE.
ODESZLIŚMY OD RESZTY NA BOK.
-ANDY CO JEST Z ASHLEY'EM?
-KTOŚ ZADZWONIŁ DO ELIZABETH , ŻE CHCE JEJ COŚ ZROBIĆ.
-JA PIERDOLE... ONA TO MA TERAZ ZJEBANE ŻYCIE...
-TAA... MASAKRA , WSPÓŁCZUJE JEJ.
-TAA JA TEŻ.
-DOBRA WRACAMY DO RESZTY.
CAŁĄ GRUPKĄ SZLIŚMY DO HOTELU. PO PARU MINUTACH BYLIŚMY NA MIEJSCU.
-KAŻDY MA POKOJE OSOBNO.-POWIEDZIAŁ ANDY
-JEEE , NIE ZOSTANĘ ZGWAŁCONY !-WYDARŁEM SIĘ
ASHLEY ZACZĄŁ SIĘ ŚMIAĆ ZE MNIE.
-CC...  ŻEBYŚ SIĘ NIE ZDZIWIŁ.-RZUCIŁ JAKE
-CZY TY COS SUGERUJESZ ?
-NIEEE... COŚ TY.
ZABRAŁEM SWÓJ BAGAŻ I POSZEDŁEM DO SWOJEGO POKOJU. OD RAZU POSZEDŁEM POD PRYSZNIC. TROCHĘ MI TO ZAJĘŁO. ALE GDY WYSZEDŁEM Z ŁAZIENKI I ZOBACZYŁEM CO JEST W POKOJU , ZACZĄŁEM SIĘ ŚMIAĆ.

---------------------------------------
PRZEPRASZAM , ZE TAKI KROTKI , NO ALE NA FONIE TO SIE KIEPSKO PISZE ;D NASTEPNA NOTKA BEDZIE JUZ DLUZSZA ;D KOCHAM WAS ; ** MYSLE NAD ZALOZENIEM NASTEPNEGO BLOGA , CO SADZICIE ? ;D

Rozdział 39

***perspektywa Elizabeth***
 Momentalnie się obudziłam , spojrzałam na bok i zobaczyłam smacznie śpiącego Ashley'a. To już dziś bidulek wyjeżdża i mnie pozostawia.
-Osz kurwa...-szepnęłam Spojrzałam na zegarek , była 5 rano , a o 6:40 mają samolot.
-Ashley !-wydarłam się..
Ten tak się wystraszył , że z hukiem spadł na podłogę.
-Kochanie, dlaczego tak krzyczysz?
-Bo zaspaliście !!
-Kurwa mać !
Ashley szybko podniósł się z podłogi i pobiegł do reszty , by obudzić. Ja wybiegłam razem za nim by mu pomóc. Pobiegłam do CC'ego. Wbiegłam do jego pokoju , a tam jeden wielki bałagan i CC śpiący na podłodze.
-CC ! ! ! !
-Dajcie mi spać do cholery..
-Wstawaj!
-Nie !
-Kurwa wstawaj mendo ! Na samolot się spóźnicie.!
CC szybko wstał z tej podłogi i się wypieprzył.
-Kurwa mać !
-Normalnie sierota.-burknęłam
-Poczekaj , niech ja tylko wrócę za dwa tygodnie to zobaczymy kto tu jest sierotą...
-Hahaha , czy ja mam się niby bać?
-Ooo tak...
Taaa... Bo się wystraszę tej ''groźby'' CC'uńka. CC szybko wybiegł z pokoju i wrócił.
-Lizz , ty jestes w samej bieliźnie-zachichotał.
Spojrzałam w dół i zrobiłam się momentalnie czerwona.
-Nie patrz się na mnie.-warknęłam
-A bo co mi zrobisz ?-ślinił się CC
Nosz co za pazerny dzikus. Chciałam sie jakoś zakryć , ale nie było czym. Do pokoju wparował zaspany Andy.
-CC kurw.... uuu , Elizabeth. U CC'ego w pokoju tak ubrana ?
-Weźcie się ogarnijcie już. Na samolot się spóźnicie. No a jak Ashley się dowie , że tak na mnie patrzycie to marny wasz los.
Po tych słowach oboje wybiegli z pokoju. Hah jak ja lubię ich straszyć Ashley'em. Wymknęłam się z pokoju CC'ego i poszłam sie ubrać. Ubrałam spodenki , koszulkę Ashley'a i zeszłam na dół.
-Ej ruszcie te tyłki !!-wydzierał się Ashley.
Uśmiechnęłam się pod nosem i podbiegłam do Ash'a. Wpiłam się w jego usta.
-Będzie mi tego brakować.-szeptał
-Wiem , mi też.
Wtuliłam się jeszcze na chwilę w niego.
-Gotowi jesteśmy!-krzyknęli chórkiem
-Będę do ciebie dzwonić.-powiedział.
-Czekam.-powiedziałam i pocałowałam.
Po 5 minutach już ich nie było. Usiadłam razem z Evelin na sofie w salonie i włączyłyśmy jakiś film. Nudziło nam się cholernie. Przysypiałam z nudów , gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Ja pójdę.-odezwałam się
-Okey.
Szybkim krokiem poszłam do drzwi. Otworzyłam , a tam stała Sammi.
-O hej mała.-rzuciła mi się na szyję Sammi.
-Hey Sammi.
Złapałyśmy się za ręce i poszłyśmy do Evelin.
-Sammi !!-krzyknęła Ev
-Evelin !!
Przytuliły się do siebie. Jakoś po 10 minutach siedziałyśmy razem patrząc jakiś film zajadając popcorn. Usłyszałyśmy kroki na schodach , szła Sophie z Matt'em.
-Co to za chłopak ?-zapytała Sammi
-Matt chłopak Sophie.
-On mi się nie podoba. Wygląda jakby coś kombinował...
-Wiemy , dlatego musimy uważać.
-Może ja się wprowadzę tu na te 2 tygodnie?
Fajnie by było robić babskie wieczory.
-Pewnie ! Dawaj do nas.-jarała się Evelin
-To ja wrócę za godzinę , lub dwie. Spakuje tylko najważniejsze rzeczy i jestem u was.
-Okey to czekamy.
Sophie z Matt'em poszli do kuchni pewnie coś zjeść. Kurwa trzeba zrobić jakiś zapas alkoholu.
-Sammi ! Weź zapas alkoholu !-krzyknęłam.
-Okey !!
Razem z Evelin potarłyśmy dłonie jakbyśmy miały zamiar coś knuć. Miałyśmy zaciesz jak naćpane. Łachałyśmy się prawie cały czas , dopóki nie dołączył do nas Matt z Sophie. Ja do Sophie tak nic nie mam praktycznie, ale Matt...
-Co dzisiaj robicie?-zapytała Sophie
-Babski wieczór. Sammi do nas się wprowadza na te 2 tygodnie...
-Ooo fajnie.
-Tsaa.
Zamilkłam razem z Evelin. Nie chciałyśmy czegoś powiedzieć , co by wskazało , że mamy coś do Matt'a. Siedzieliśmy tak w ciszy oglądając jakiś durny serial. Czas bardzo powoli mijał. Kiedy minęło już jakieś półtora godziny do domu wparowała Sammi z wielkimi torbami. Spojrzałam na Evelin i szybko do niej pobiegłyśmy , aby pomóc.
-Jezu , ale będzie picia.-skakała Evelin
-Tylko wiecie , nie za szalejemy aż tak ostro.
-Eee tam i tak zaszalejemy.-powiedziałyśmy razem z Evelin
-No okey , niech wam będzie laski.
Zaczęłyśmy się jarać jak pogrzane.
-Okey to weźcie to wszystko do kuchni , a ja zaniosę swoje rzeczy do pokoju Jinxx'a.
-Okey.
Wzięłyśmy z Evelin po 4 torby i potargałyśmy do kuchni.
-Jeny , jak ona zaszalała z tym wszystkim , a tak w ogóle to co ona kupiła?
-Nie wiem, ale zobaczmy.
Zajrzałyśmy to toreb , a tam w 2 torbach samo piwo , w innych chipsy , popcorn , whisky też się pojawiło.
-No to Sammi zaszalała.-szepnęła Evelin
-Oj zaszalała , zaszalała.
Każda z nas uśmiechnęła się pod nosem. To będzie impreza wszech czasów w tym domu. Wypakowałyśmy wszystko do szafek. Dawałam ostatnie piwo di lodówki , gdy tylko zadzwonił telefon. Myślałam , że to może Ashley. Myliłam się , to ktoś z zastrzeżonego numeru.
Lizz: Halo ?
Ktoś: Zerżne cię suko.
L: Ktoo... mówi ?
K: A czy to ważne dziwko ?
L: Czego ty chcesz ?!?!
K: Jak to czego. Zniszczyć cię.
L: Odczep się !!
K: Oj chciałabyś , znajdę cię i zerżnę , że będziesz kwiczeć jak świnia.
Po tych słowach sie rozłączył. W oczach miałam łzy....


***perspektywa Evelin***
Ta rozmowa Elizabeth przez telefon wydawała mi się dziwna.
-Lizz , kto to był?
-Ja... ja nie wiem...on... ten ktoś , chce mi coś zrobić.
Szczena opadła mi na dół , kurwa Elizabeth juz na prawdę miała bardzo dużo problemów. Nie chce mieć następnych. Chłopcy wyjechali teraz na 2 tygodnie i muszę jakoś z Sammi postarać się pilnować jej. Ale kurwa jak ? Przecież nie będę z nią szła się załatwić.... Myślałam tak i myślałam.
-Hey , żyjesz ty ?
-Em co ? A tak żyje żyje.
Znowu zaczęłam się o nią martwić.
-Chodź idziemy do salonu.
Złapałam Elizabeth za rękę i poszłyśmy tam. Usiadłyśmy na kanapie. Elizabeth była wystraszona , kurde nie wiem co ja mam robić...
-Może zadzwonimy do Ashley'a?-zapytałam
-CO?! Nie nie dzwoń do niego !
-No okey , tylko wiesz... Ja się o ciebie martwię.
Sammi już schodziła po schodach i już tam sie pytała co się stało. Słyszała jak rozmawiałyśmy. Stanęła przed nami założyła ręce i pytała wzrokiem.
-Ktoś... ktoś do mnie dzwonił... Powiedział , że mnie...
-Że ją skrzywdzi.-powiedziałam
Sammi jak to Sammi , już wkurwiona. Panowała cisza , gdy do mieszkania wszedł Matt... Coś mi tu nie pasowało...
-A Sophie gdzie?-warknęłam
-W pokoju...
Gdzie on był? Takie pytanie mogę sobie zadawać , chociaż i tak odpowiedzi nie dostanę. Muszę dorwać jego telefon... Może to on zadzwonił do Elizabeth...
-Elizz... daj mi swój telefon. Albo i nie bo po co jak numer był zastrzeżony.
Ale nagle wpadłam na jakiś pomysł.. Elizabeth też może zastrzec swój numer i wtedy zadzwonimy, ale jak będzie obok nas Matt.
-Jednak daj mi go.
Elizabeth szybko podała mi swoją komórkę.  Zaczęłam szperać. Po chwili numer już zastrzeżony , a do salonu wszedł Matt i Sophie. Usiedli obok nas. Ja zaczęłam dzwonić po kryjomu. Sygnał był , ale to nie był telefon Matt'a. Szybko się rozłączyłam... Po jakiejś godzinie zadzwonił telefon Matt'a. Wyszedł na zewnątrz , a ja szybko wyszłam innym wyjściem , aby podsłuchać.
-Brachu , ale musisz ją załatwić jak najszybciej.-usłyszałam
Stałam dalej.
-Nie wiem jak to zrobisz , ale masz to załatwić szybko. Inaczej ja załatwię ją sam. Ale i przy okzaji ciebie...
Jezu... To dzwonił....

------------------------------------
Ahh jak ja lubię nie miec serca ^^
Jak notka ? Mam nadzieje ze jakos nie przynudzam xd no ale tak wg to ta notka jakas nudna i do dupy wyszla ; //

poniedziałek, 22 lipca 2013

Informacja

Przepraszam , ale jestem zmuszona zawiesić bloga na jakiś tydzień ;(( złapała mnie angina i leże w łóżku , nie mam głowy do pisania rozdziału. Mam nadzieję , że nie zarżniecie mnie siekierą , albo nie spalicie na stosie ;) Jeszcze raz Was przepraszam i do następnej notki ;*

wtorek, 16 lipca 2013

† Liebster award 2 ,......

Dziękuję MRS. DARKNESS za nominację 

Zasady są wam już znane więc zaczynamy ;3

Pytanka  i odpowiedzi......
1.ULUBIONY ZESPÓŁ?
Black Veil Brides
2.ULUBIONY FILM/ SERIAL?

Krwawe wzgórza, Sinnster.
3.CO MYSLISZO TYM CAŁYM SWAGGOWANIU I WGL?

Przyjeby ;D
4. LUBISZ LUDZI? ;D

Pewnie...ale to zależy jeszcze kiedy 
5.TWÓJ IDEAŁ CHŁOPAKA?

Ashley Purdy bezkonkurencyjnie . Taki tam sobie Deviant ;3
6.CZYM JEST DLA CIEBIE KSIĄŻKA?

Moim magicznym zwierciadłem. Przechodzę dzięki niej do innego świata, zapominam o problemach...
7. CO BYŚ ZROBIŁA GDYBYŚ SPOTKAŁA JEDNEGO Z CZŁONKÓW BVB?

Pewnie bym zemdlała, albo rzuciła się na nich a w najgorszym wypadku zaczęła piszczeć jak wariatka .
8.BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI?

Trochu...
9.CO CENISZ W LUDZACH?

Szczerość otwartość i poczucie humoru.
10.CZEGO NIE UMIESZ ZAAKCEPTOWAĆ?

Fałszywych ludzi i kłamców.
11. LUBISZ CIASTKA?

Pyff a kto nie lubi? ;3

Moje pytania....
1. Kim są twoi wrogowie?
2. Jak często myślisz?
3.Ulubione zwierzę?
4. Ulubione danie?
5.Ile masz cm wzrostu?
6.Jeśli mogłabyś ożenić się z jednym z członków BVB , kto by to był?
7.Co robisz kiedy nie ma nikogo w domu?
8.Co polecisz do czytania?
9.Ulubiona postać z książki/ filmu?
10.Wolisz dawać czy dostawać?
11. Ulubiony gatunek filmowy?

Nominuję.....
http://you-are-be-my-sunshine.blogspot.com/
http://andzia-gryzda.blogspot.com/

† Liebster Award

Nathalie dziękuję za tą nominację ;*

Zasady :
Nominacja do „Liebster Award” jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kolejne kilka osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Odpowiedzi....

1. Jak masz na imię?
Agnieszka.
2. Twoje największe marzenie?
spotkać wszystkich członków BVB *__* 
3. Gdybyś mogła wyjechać do jakiegoś innego kraju, to gdzie?
Do stanów zjednoczonych <3
4. Co lubisz w mężczyznach?
Czułość i wyrozumialość.
5. Muzyczne poglądy?
Słucham kilku gatunków na raz. zależy od tego co mi się akurat spodoba ale numerem 1 jest oczywiście BVB .
6. Masz jakąś ulubioną złotą myśl, cytat? Jeśli tak, to jaką/jaki?
" you always want the one that you can't have, Cause love isn't always fair" 
7. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Rysować, pisać opowiadania lub czytać.
8. Ulubiony kolor?
Czarny i niebieski.
9. Piosenka, która kojarzy ci się z wakacjami?
Kanikuły ;3
10. Co chciałabyś robić w przyszłości?
Sama nie wiem...
11. Jedno słowo opisujące ciebie?
Deviant <3

Moje pytania.....
1. Kim są twoi wrogowie?
2. jak często myślisz?
3. Ulubion zwierzę?
4.Ulubione danie?
5. Ile masz cm wzrostu?
6. Jeśli mogłabyś ożenić się z jednym z członków BVB , kto by to był?
7.Co robisz kiedy nikogo nie ma w domu?
8.Co polecisz do czytania?
9. Ulubiona postać z książki/ filmu?
10.Wolisz dawać czy dostawać?
11. Jaki jest twój ulubiony gatunek filmowy?

Nominuję ......
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony